Wykład dr Anety Aleksandy Dudy
Niełatwo było pracować jako służąca w XIX w., natomiast panie domu uważały, że zdecydowanie trudniej jest być osobą wydającą polecenia i sprawdzającą ich wykonanie. W 1867 r. w artykule: „Rzecz o służących” autorka podpisana jako Filipina przekonywała: „ciężkie jest próżnowanie przyzwoite, nie wiodące na pokuszenie, bez kieliszka i hałasów. (…) Pani domu potrafi spokojnie, bez cudzego zgorszenia próżnować, ale żadna ze służących nie byłaby w stanie sprostać obowiązkom towarzyskim i owemu próżnowaniu, tak jest wymagające, nużące i wymagające wielkiego samozaparcia”.
Panie domu nie mogły zrozumieć, jak można lenić się przez pół godziny w ciągu dnia, pracując od świtu do zmierzchu, rozmawiać ze stróżem i woziwodą, w chwili wyjścia po sprawunki na targ czy domagać się wychodnego raz na tydzień. Ogromne marnotrawstwo czasu! Dlaczego służąca nie jest zadowolona ze spania w składziku czy w kuchni, gdzie myszy pojawiają się tylko niekiedy, a liczne szpary pojedynczych okien pozwalają na stały dopływ świeżego powietrza, zwłaszcza w zimie? A dlaczego pani dostaje palpitacji i „globusa”, kiedy zobaczy, że jej służąca szoruje rodowe srebra adamaszkową serwetą z monogramem? Przecież ma ich 64 do kompletu porcelany, więc ta jedna… Jak więc widzimy, na zagadnienie służby domowej należy spojrzeć znacznie szerzej, niż mogłoby się to wydawać…


