
Małgorzata Ewa Karaś –
poetka ze Słupska (tel. 059 845 33 65)
Drodzy czytelnicy, proszę poniżej pasa
Ciosów sobie nie zadawajcie,
Bo życie jest krótkie,
To wzajemnie sobie życie umilajcie.
**********
Naprawdę to jestem płeć delikatna i krucha
I serce mam dobrocią wypełnione,
Ale w życiu goryczy tyle zaznałam,
Jak skała twarda się stałam.
**********
Chociaż gorycz w sercu masz,
Nikomu nie opowiadaj.
Na skalne góry spoglądaj
I sama do siebie pogadaj.
**********
Skro przyroda tak potężne, skalne
Góry, piramidy uformowała,
Więc się nie dziwię, że mi tak twardy
Jak skała i gorzki jak piołun los dała.
**********
Ludzie czemu się podlicie?
Przecież tak krótkie jest życie.
200 lat nie przeżyjecie,
Pałaców i ścian złotych
Ze sobą nie weźmiecie.
Jak ja w życiu postępuję
W tym wierszyku opisuję.
Tak mi serce nakazuje
Żebym ludzi szanowała,
Czy zdrowego, czy chorego
Jednakowo traktowała,
Żebym w domu przywitała
I do stołu zapraszała,
I jedzeniem poczęstowała.
Ja będę ładnie wyglądała
I humor zawsze będę miała.
Każda pora roku nam piękno daje,
O ile to widzisz i czujesz, to Ci zdrowie daje.
Zima jest piękna, szata bielutka,
Kołderka pod nogami puszysta i mięciutka.
O ile to widzisz i wykorzystujesz,
Po takim białym puchu z przyjemnością spacerujesz.
Drzewa są bielutkie, jak mlekiem oblane,
Tak pięknie wyglądają jakby perełkami były ubrane.
Choinki w lesie pięknie ustrojone,
Niby bałwany przez kogoś ulepione.
Żadnych zabawek na sobie nie mają,
W swoich szatach cudownie wyglądają.
Góra bielutka, śniegu po kolana,
Dzieci tam hulają, w śniegu się turlają.
Nie całowałam, nie wiem ile lat Ciebie kochałam.
Ty do mego serca jak pijawka się wpiłeś
I moją głowę do tego zbałamuciłeś.
Ja po nocach nie śpię
I w ukryciu szlocham,
I myślę, że Ty jesteś podły
A ja wciąż Ciebie kocham.
Szanowny Panie Ryszardzie,
Od jakiegoś czasu Pana obserwuję
A jak się uda czasami podsłuchuję,
A to dlatego, że Pana szyk i elegancja
Mi bardzo imponuje.
Gdyby tak więcej takich szykownych
I mądrych mężczyzn było,
Dla takich kobiet jak ja
Wybrać partnera trudności
I kłopotu by nie było.
Chociażby nie daj Boże
Wróg Polskę zagrabił,
My z głodu przymierać będziemy
Ale Papieża zawsze w sercu mieć będziemy.
My Polacy naród pobożny,
Modlić się będziemy
I Papieża w naszych sercach
Zawsze nosić będziemy.
Chociaż głodu i chłodu zaznamy
Ale Papieża szanować będziemy
I całować w rękę zawsze będziemy.
Chociaż deszcz leje i wiatr szaleje,
My na deszczu modlić się będziemy.
Może do nieba, może do piekła
Razem z Papieżem pójdziemy.
Jak różnica w wychowywaniu dzieci wśród matek.
Krysia dwójkę dzieci miała,
Ewa i Adam, takie imiona im dała.
Na porządnych ludzi ich wychowała,
Bo swego wysiłku nie żałowała.
Na pulsie rękę zawsze trzymała,
Całą duszę i serce
W ich wychowanie wkładała,
Bo ponad wszystko swoje dzieci kochała
I dobry przykład im zawsze dawała,
I malinkami nazywała.
Kanapeczki z szyneczką do szkoły uszykowała,
Tornistry niosła, do szkoły odprowadziła
I tak na okrągło się poświęcała i dbała,
To są moje malinki, tak zawsze wołała.
Czyściutko zawsze swoje dzieci ubierała,
Bielutkie, czyściutkie kołnierzyki,
Wyczyszczone buciki,
Tak do szkoły swoje malinki wysyłała.
Zakochana Kasia czekała na Jasia.
Z Warszawy nad morze do Janka przyjechała,
Janka w domu nie zastała,
Więc do Ustki pojechała
I na Janka wyglądała.
Wieczór się zbliżał, cisza nocna zapanowała,
Na falochronie dziewczyna samotna stała,
Jeszcze iskierkę nadziei miała.
Przy blasku księżyca na Janka wyglądała,
Być może za chwilę kochanego będę witała.
Na zegar spoglądała, szumu morza słuchała
I w dalszym ciągu na Janka czekała.
Serce samotnie coraz szybciej biło
I coraz gorzej dziewczynie było.
Złe myśli do głowy Kasi przychodziły
A fale na morzu coraz większe były.
Kochany Janku gdybym Ciebie teraz ujrzała,
Nie umiem określić jakiego szczęścia bym zaznała.
O ile Ciebie dziś nie doczekam,
To popełnię coś okrutnego,
Wskoczę w nurt morza spienionego, głębokiego.
Janku źle Ci nie będę życzyła,
Niech Ciebie inna pokocha
Tak jak ja Ciebie kochałam.
Z serca mego gorącego,
Przyjmij życzenia
Do serca Twego
Jak lód zimnego.
Niech w Twojej piersi
Serce zdrowe zawsze bije,
Nie tylko dla Ciebie
Także dla innych niech żyje.
Te kilka słów do Ciebie napisałam,
Ze sobą na dno morza nie zabrałam.
Te kilka pożegnalnych słów
Do butelki włożyłam,
Na plaży, przy morzu
Dla Ciebie zostawiłam.
Możesz mnie nie witać, możesz nie całować
A wycieczkę w świat daleki możesz mi zaproponować.
Myślę, że swoje marzenia zrealizuję
I z Tobą w świat daleki Iłem wystartuję.
A później za wycieczkę wszystko Ci przebaczę
I pięknie na odległość ucałuję.
I więcej od Ciebie nic nie będę chciała,
Okrężną drogą będę Ciebie omijała,
Za dużo krzywdy od Ciebie zaznałam.
Gdy Ciebie inna kobieta
Będzie miłowała i szanowała,
Od Ciebie dołowania
Pod dostatkiem będzie miała.
Chodź kochany, na spacer pójdziemy
Wśród polnych kwiatów
I śpiewu ptaków szczęśliwi będziemy.
Przecież ja dla Ciebie tylko żyję
A moje serce gorące tylko dla Ciebie bije.
Bo ja zawsze przy Twoim boku chcę być
I tylko dla Ciebie chcę żyć.
Kto zimę kocha, niech w domu czasu nie marnuje
Od rana do wieczora niech po śniegu wędruje.
Niech zima oczy każdemu otwiera,
Że malarza artystę swoim zimowym pięknem wypiera.
Z lodu kształty, freski fikuśne uformowane,
Uważam, że artysta malarz nie dorównuje.
Rzeki, jeziora lodem skute,
Przez mądrych wynalazców
Nie będą niczym tak pokryte.
Chociaż iskierkę piękna w przyrodzie zimą odkrywajcie,
I całą piersią z powietrza korzystajcie.
Mróz pod butami skrzypi, swą srogość okazuje,
Za uszy Cię szczypie, policzki na czerwono maluje.